Siedemset dziewięć

Przysięgam, że nigdy jej nie dotknąłem. Musisz mi uwierzyć. * Zabrali mnie z ulicy, bo jakaś stara hetera wrzeszczała, że ssałem opuszki jej uszu. Do tego wbrew jej woli. Podobno. Myślę, że było w tym sporo prawdy, dlatego nie protestowałem, kiedy wezwani na miejsce policjanci zaprosili mnie na komisariat w celu złożenia wyjaśnień. Powiedziałem, że…

Teraz jest dobrze

Jestem. 6.06 – można powiedzieć: dzień zaczął się dobrze. Żadnych tam: „Zwlekaj się z wyra! Wstawaj!”, „Ogarnij się w końcu?!”, „Rusz dupsko, wariatko!”. Mylisz się. Nie. Nie mieszkam z facetem, choćbym chciała. Kiedyś nawet na jednego wielkiego, czarnego polowałam, ale bez skutku. Gdybym zdobyła samca, o losie! cóż by to za awans społeczny był! Grono mam,…

W cieniu fleszy

Cmentarz komunalny w Kraśniku przeżywał oblężenie. Nie z powodu pogrzebu znamienitego członka społeczności lokalnej czy mającej się odbyć mszy, ale z powodu sensacyjnej informacji, która poprzedniego dnia obiegła lokalne media.             Prasa donosiła o tajemniczym znalezisku. Szczegółów nie ujawniono, ale obecność dziennikarzy Uwagi i Panoramy, przyciągnęła tłum ciekawskich. Reporterzy prześcigali się w poszukiwaniach świadków, a…

Cętki, buty, palec

Zaczepiłam ich na ulicy. Dziewczynę i jego. Zanim doszło do rozmowy, dreptałam za nimi dobre dziesięć minut, co rusz podbiegając i ledwie łapiąc oddech. Przy moich krótkich nogach trudno poruszać się tempem błyskawicy. Rozpoznałam go od razu, stał przy koszu na śmieci pod McDonaldem. Wyrzucał kubek po kawie. Ja obrzydliwego pączka z nadzieniem adwokat, który…

Hasta la vista, mon cheri!

Kiedy temperatura ciała Alejandra Manuela Apfelbauma, legitymującego się międzynarodowym prawem jazdy wystawionym na nazwisko Alejandro Sorel, osiągnęła trzydziesty drugi stopień Celsjusza, stara Leticia Pardo właśnie kończyła zamiatać ganek domu uciechy „Rosa Varsovia”.

Miłość

         W szpitalu na Litewskiej dwa razy zobaczyłam miłość.          Trafiliśmy tam w trakcie kolejnego zapalenia krtani naszego syna. Tym razem stan był na tyle poważny, że nie pozwolili na leczeniu w domu. Wiedziałam, że nie będą to przyjemne chwile, ale w sytuacji, jak wtedy mniemałam, bez wyjścia, to jedyne rozsądne rozwiązanie. Szybko przekonałam się…

Drużyna Posnanii

                Mężczyzna podążał ulicą Głogowską, przeskakując popękane płytki chodnika. Poruszał się lekko i zwinnie, jak baletmistrz, co mocno kontrastowało z jego fizjonomią starca. Iwan Fiodorowicz postanowił pójść jego tropem. Miał akurat przerwę i szybko przekalkulował, że pielgrzymka śladami dziwnego jegomościa przyniesie więcej korzyści niż popołudniowy lunch. Może gdyby nie zjadł rano śniadania, powstrzymałby się przed…

Możesz stanąć pod moją parasolką

– No, no, proszę… – głosem pełnym żalu błagał Madafaka. – No, koniku, proszę, no, dalej… No, koniku, dalej… – Konik nie słuchał, ale mężczyzna nie dawał za wygraną. Podjął ostatnią próbę ożywienia bestii, choć bicepsy napięły się do granic wytrzymałości, a palce zesztywniały na patyk. Szkoda, że tylko palce, pomyślał nie bez żalu i…

Dom Pogrzebowy Służew

Najtrudniej opanować drżenie rąk. Wszystko inne przychodzi z czasem. Kiedy twoim rozmówcą jest portier, kelnerka, sprzątaczka czy taksówkarz – ktoś ze świadectwem na przykład podstawówki lub będący jeszcze w trakcie nauki i na drabinie społecznej zajmujący niższy szczebel niż ty – wtedy nad tym panujesz. Twoje dłonie pozostają suche, gdy podczas rozpytania niedbale zatapiasz je…

Gruba sprawa

Mityngi dla grubasów zazwyczaj zaczynają się od prelekcji jednego z nich – cudownie odchudzonego, który po miesiącach diety pozbawionej hamburgerów, szejków waniliowych i kaszanki, opowiada o uzdrawiającej mocy koktajli z selera i pietruszki oraz o walorach smakowych pasztetu z soczewicy i kaszy gryczanej. Żenada, co nie? Tym razem sytuacja wyglądała klasycznie. Skuszony zaproszeniem, które trafiło…

Będzie wesele

Na środku sali usadzili pannę młodą ubraną w koronkową suknię ślubną zakupioną przez jej zamożnego ojczyma w salonie samej Evy Miny w Lublinie. Co prawda po sześciu godzinach przyjęcia weselnego kolor tej szałowej kiecki zmienił się ze śnieżnobiałego w jakiś taki trochę gołębi, zwłaszcza w miejscach, gdzie suknia stykała się z ziemią, ale Weronika jakby…

Czas udawania

Seks oralny równa się rak krtani. Taki oto napis od kilku godzin zdobił ścianę zabytkowego budynku zarządu dzielnicy Digi Dongi. Wykonano go precyzyjnie i z dbałością o detal. Zielone, neonowe litery w czarnej obwódce uformowano na wzór pisma gotyckiego, dlatego niektóre z nich, na przykład s czy r nie od razu wydały się Igiemu oczywiste….